|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
creatura ... znów zmieniam adres bloga. :) marta.laskowska@op.pl tam podam nowy adres zainteresowanym:) lub gdziekolwiek. :) sialala 2011-02-22 00:58:28 skomentuj (2) ... nie wiem... ale dołuje mnie to, że ciągle na coś czekam.. ciągle.. chcę tak być żeby nie być w ogóle. nie oczekiwać. najlepiej nic nie wiedzieć. żeby nikt nie mówił o obowiązku. o powinnościach ludzkich. o prognozach na dzień następny. nie wiedzieć o tym, że umrę. żyć i pobierać wszystko wokół. nie czuć, że marnuję czas. że marnuję całe życie. w ogóle nie słyszeć tego "tik tak, tik tak". coś co rozkazuje nam co mamy robić, na co przyszedł czas. jak w marszu.. na coś zawsze będziesz za młoda, albo za stara. to właśnie ostatnio ciągle czuję. najpierw, że chyba robię rzeczy na jakie jeszcze nie przyszedł czas. albo, że podejmuje decyzje o krok za wcześnie. a zaraz potem czuję, że jestem już za stara na to żeby się nad tym tak zastanawiać. chyba robię się za stara na zastanawianie się. całe życie nad czymś "dumałam". gdzie mnie to zaprowadziło. do nikąd. patrzę na ludzi obok mnie. nie zastanawiają się. i są jacyś tacy dziwnie pewni siebie. a ja czasami tylko płaczę. bo brak mi czegoś czego nie umiem nazwać. tęsknię za tym co sobie uroiłam. świat bez podstaw. bez pieprzonych fundamentów. i tylko dlatego jest taki nierealny? nierealny równa się nieprawdziwy? ps. jestem bardzo dumna, że mimo wszystko nie zależy mi na opinii ludzi. mam prawie 23 lata. i kompletnie ich nie zauważam... dziękuję za moją "starczość" w tej dziedzinie. tutaj emerytura jest aż nazbyt hojna! 2011-01-27 02:32:28 skomentuj (8) ... niesamowicie:) 2011-01-14 19:52:41 skomentuj (4) ... to już. już wraca.. już jest w autobusie. potem samolot. potem bus. i już.. z jednej strony to było tak długo. z drugiej. jakby wczoraj. denerwuję się. nie widziałam go prawie 2, 5 miesiąca. muszę tylko wstać i czekać. upiec ciasteczka. on tak pożera słodycze. i to jest takie w nim fajne. powoli odpoczywam. od dzisiaj. od pracy, spraw z nią związanych, od spraw szkolnych. od imprez. chcę o tym na te wszystkie dni do 1 stycznia zapomnieć. nie myśleć o tym co dalej. już myślałam, że zwariuję. tak mało snu. za dużo zmartwień. krew z nosa po pracy. te święta są mi bardzo potrzebne. i wciąż nie wierzę, że już wraca. czasami mam taką myśl, że będzie mi brakowało tych wszystkich wiadomości od niego. tych mailii. to jak przez ten czas musiały mi wystarczyć zapewnienia. teraz wszystko się okaże.. teraz wszystko będzie prawdziwe. tak jak być powinno. denerwuję się.. znów zmiany... znów na trochę zniknę. żeby się przyzwyczaić do jego obecności. pamiętam doskonale czas przed jego wyjazdem. niczego nie planowaliśmy. a czułam się taka szczęśliwa. ale nie powiem, że była silna. nie powiem, że odległość to pryszcz. że to tylko 2, 5 miesiąca. czasami fajnie. nie musiałam się pilnować żeby mieć dzień w dzień nogi w nieskazitelnym stanie. nie musiałam codziennie używać szczotki do włosów. facet na odległość to w sumie fajna sprawa po nieprzespanej nocy. i codziennie maile jak wiersze. maile jak eseje. cudowna pamiątka dla potencjalnego potomstwa. ale bywały dni, pojedyncze dni i noce kiedy miałam dość. kiedy na chwilę zapominałam jak właściwie wygląda na żywo. kiedy zapominałam jak to właściwie jest całować go. i jak to miło gdy mówi. i ta myśl, że i tak znów wyjedzie na dwa lata. ale nie wyjedzie. gdybym wiedziała od początku, że zostaje już na zawsze byłoby mi łatwiej. nie byłoby tych pojedynczych momentów łez albo strachu. po dwóch latach mogłby wrócić do mnie ktoś zupełnie inny. ale wraca... tak jak być powinno. cieszę się, że mam takiego faceta, który ma uczucia i nie potrafi wytrzymać z tęsknoty. chcę już zasnąć. to dzień, na który czekałam 2, 5 miesiąca. to były trudne 2, 5 miesiąca. jutro będzie łatwiej. odpoczywam. 2010-12-22 02:17:56 skomentuj (2) ... za mocno. za szybko. zyję. 2010-12-13 03:03:33 skomentuj (1) ... nigdy przed nim to nie mogła być miłość. bo jak mam nazwać to co teraz mnie spotyka? to czysta magia... 2010-12-10 16:29:56 skomentuj (4) ... przede wszystkim muszę znormalnieć. tak żeby nie układać sobie całego życia pod niego. ale czasami to jest silniejsze. zwłaszcza, że wiem, że czeka na mnie dzień w dzień. nawet do 2 w nocy gdy sam wstaje o 4 nad ranem. nie wiem jakim cudem wciąż czuję, że jest obok. ale powoli normalnieję. zaczynam się umawiać z innymi ludźmi. tak wiele osób zaniedbałam.. czuję się zalatana na maksa, ale nie czuję zmęczenia. nie mogę zasnąć wiedząc, że przylatuje na święta. tylko dlatego, że ja się boję lecieć samolotem. i tylko dlatego, że wie jak ważne są dla mnie święta w Domu. nie mogę zasnąc wiedząc, że wróci szybciej.. reszta dziwnie. staram się ignorować fakt jak inni utrudniają mi życie przez to, że noszę symbol na palcu. nagle nie mam swoich bliskich kolegów. nagle jakieś durne męskie sojusze. brak słów. czasami mam przez to łzy w oczach, bo czuję się oszukana. trochę jak rzecz. czasami złośliwości są ponad moje wcześniejsze doświadczenia. ale to będzie mój Mąż. jestem tego pewna. z ręką na sercu, po raz pierwszy.. : To będzie mój Mąż. jeśli i to się nie uda... to już nie będę miała sił próbować. znam same smaki porażek. ale po raz pierwszy Mężczyzna, z którym jestem ma za cel uszczęśliwianie mnie do granic możliwości.. po raz pierwszy dzień w dzień czuję tylko radość i szczęście.. zero łez.. zero..... tylko z Tęsknoty. dzień w dzień zwykłe niezwyczajne Szczęście.. i tyle kobiet wokół, które mnie wspierają. które trzymają kciuki. pierwszy raz słyszę "pasuje do ciebie", "jesteście bardzo fajną parą". to wszystko pierwszy raz... w końcu... nie wiedziałam co to za uczucie. być w udanym związku.. z tej pozycji - świat jest zupełnie inny! 2010-11-09 03:42:27 skomentuj (3) ... Tobie co znikasz nim się pojawisz O tobie nie ma słów. nie ma nut. Muzyka mówi czasem ludzkim głosem A w jej głosie wielka cisza gdzieś na kilka zbędnych miesięcy Szukam cię w jeszcze większej ciszy Zanim ucichniesz za głośno Na kilka zbędnych lat O tobie nie ma słow. nie ma nut. Głośno gra tylko cisza A może… Lepiej nauczę się ciszy… 2010-11-04 02:24:14 skomentuj (0) ... bywałam już zakochana... ale tak szczęśliwa z kimś jak z nim... nigdy.. 2010-10-27 04:09:52 skomentuj (10) ... nagle wszystko zaczęło się układać... choć wciąż brakuje mi czasu. jestem zaręczona.. też jestem w szoku. męska część moich znajomych nagle się odsunęła. nawet mi to nie przeszkadza... nawet nie wiem co ja robię.. nawet nie wiem kiedy powiedziałam "tak".. najbardziej szalona decyzja jaką podjęłam, a było takich wiele. 2010-10-12 13:27:35 skomentuj (5) ... tak, wiem jak to pusto zabrzmi.. pusto z mojej strony. ciągle ktoś... chyba dlatego to tak ukrywam przed światem. z drugiej strony trochę muszę... jestem zakochana... 2010-10-06 03:19:01 skomentuj (3) ... prawdopodobnie załamanie nerwowe. 2010-10-03 02:36:49 skomentuj (1) ... piszę pracę. pracuję. Dawida już nie ma. bo okłamał. jestem silniejsza. troszeczkę bezwzględna. ale to nie ja to sprawiłam. podwyżkę dostałam. no i wsio. 2010-09-04 13:08:10 skomentuj (3) ... o Boże... ale jestem w dupie! 2010-08-24 23:59:15 skomentuj (2) ... Tata miał po mnie przyjechać ok. 11.30. dlatego już jestem na nogach. ale zadzwonił, że to trochę dłużej potrwa i tym sposobem mam jakieś 3,4 godziny dla siebie... nie wiem co z tym zrobić. z jednej strony tak miło... puste mieszkanie. chłopaki gdzieś tam, Dawid pierwszy dzień w nowej pracy. cichuteńko. ale nagle zorientowałam się, że nie pamiętam już kiedy ostatnio odczuwałam taki spokój. mam prawie 4 godziny wolnego. nie wiem kiedy to się zdarzyło ostatni raz. tylko ja, ja i ja. i nie muszę nic robić. powinnam, ale nie muszę. a widzę już różnicę.. troszeczkę za dużo się dzieje jak na jedną mnie. przede mną masa wyborów. zbyt wiele się zmienia. za szybko. czuję, że ludzie ode mnie za dużo wymagają. nie jestem w stanie w tym całym bałaganie poświęcić każdemu czas. momentami nawet nie chcę. a tym, którym bym chciała nie jestem nawet w stanie. zwariuję jak sobie jakoś nie poukładam tego życia. wrzesień będzie tragiczny. najgorszy. czas być trochę egoistką. ludzie i tak będą marudzić.. sory. na rzęsach nie stanę.. 2010-08-24 11:25:05 skomentuj (1) ... o 3 w nocy poszedł na stację, bo miałam ochotę na chipsy. a ja wciąż czuję się zamknięta na uczucia. i przemęczona pracą. ale dostałam doceniona. i 3 dni wolnego. wczoraj płakałam ze zmęczenia. ale czegoś się uczę. czegoś bardzo ważnego. czegoś mi jednak wciąż brak. nie wiem o co chodzi, ale odczuwam to. nie umiem tylko tego nazwać. ani pomyśleć nad tym. o tym. ale to coś jest. mogłabym nazwać to Bogiem. bo może to i Bóg. tak daleko od Boga nigdy nie byłam. ale może to być też mój wymysł. brakuje mi niczego. i dlatego czuję się dziwnie. nie wiem... albo tak mało wiem. 2010-08-04 16:59:53 skomentuj (2) ... bardzo dobrze mi się mieszka z moimi wakacyjnymi współlokatorami:). wróciłam dziś, a mieszkanie całe wysprzątane. zawsze mili. zero problemów. lepiej niż z własnym bratem. :) zaczynam powoli wierzyć w mężczyzn... a mój własny... brak słów... :) właśnie wieszałam pranie gdy P. pokazał mi list, który dostałam gdy mnie nie było. duża, brązowa koperta. aż się zmartwiłam kto do mnie może pisać. otwieram, a w środku rysunek od Dawida... "tęsknię Aniołku:*" prześliczny aniołek... zdałam sobie sprawę jak mało o Nim jeszcze wiem... nie wiedziałam, że tak ładnie rysuje.. teraz się dowiedziałam, że miał iść do szkoły plastycznej... nigdy nie dostałam takiej niespodzianki od faceta... powiedział mi o chłopaku swojej siostry. że śmieszy Go, że ten chłopak po miesiącu powiedział do jego siostry, że ją kocha. uśmiechnęłam się tylko. jestem spokojniejsza. w najbliższym czasie nie przewiduję u Niego wyznawania uczuć. bardzo dobrze... bełkot przez sen się nie liczy. T. bardzo zazdrosny o moje szczęście... ciekawe kiedy sobie odpuści. ma nagle żal, że sobie tak szybko poradziłam. stwierdził, że jestem puszczalska. zapomniał o tym, że sam sobie pierwszy poradził. widocznie tamta wiedźma go nie chciała. ja miałam trochę więcej szczęśćia. i dlatego pewnie jestem puszczalska. a mogę sobie być. tak bardzo jest mi obojętny. Dawid się martwi wiadomościami od T. boi się, że wrócę. a Jego spokój jest dla mnie najważniejszy. o "puszczaniu się" nawet Mu nie mówiłam. nawet nie będę Go martwić. jestem już dużo mądrzejsza. dzięki własnym błędom. czuję, że w końcu umiem zadbać o własnego faceta. i w końcu czuję, że ktoś dba o mnie... czuję, że dorastam. oczywiście nie to, że dojrzewam do bycia prawdziwą kobietą.. nie nie... długa droga jeszcze. czuję, że nazbierałam już sporo doświadczenia. zaczynam rozumieć. wytłumaczyć... wciąż jestem zagubiona, bo wciąż za wiele się dzieje. wychodzę z mieszkania z rana i rano wracam pierwszym rannym tramwajem. na drugi dzień. albo na trzeci. różnie. i nie mam czasu nawet przemyśleć pewnych spraw. jeszcze Dawid tak daleko. potrzebuję go. żeby unormalnic swój tryb dnia i nocy. żeby z Nim pomyśleć. muszę się już uspokoić. miałam konkretne, studenckie życie. powoli mam już dość. przyjeżdża we wtorek. wtedy będzie dobrze... 2010-07-22 02:11:35 skomentuj (2) ... miesiąc minął... miesiąc z najwspanialszym facetem na świecie... przez ten cały miesiąc uśmiech nie znikał mi z twarzy... co najważniejsze.. Jemu też.. nie kocham Go.. jeszcze nie... On na szczęście też tego nie mówi. na jawie. ale jestem niesamowicie zauroczona. niesamowicie szczęśliwa i spokojna zarazem. Boże, błagam! niech tym razem się uda!!!!!!!!!!!!! .... 2010-07-21 01:28:06 skomentuj (1) ... widzę sens w cierpieniu. w bólu. widzę same pozytywy w najgorszych wspomnieniach. to dzięki temu wszystkiemu doceniam to co mam. jestem szczęśliwa. jestem tego pewna. przeogromny spokój. i nie musi być przy mnie bez przerwy. nawet jak wyjeżdża. czuję taki spokój w sercu. zero złości. czuję radość. jestem taka szczęśliwa, że nie ogarniam tego co się dzieje wokół mnie. znów narobiłam wokół siebie bałaganu, ale to dobry bałagan. same niepoukładane dobre rzeczy. to jak rozsypać cały kosz cukierków na podłogę. podnosić i od razu zjadać. w przyjemny sposób robić porządek wokół siebie. ale nie powiem, że zawdzięczam to Jemu. zawdzięczam to sobie. to jak układam sobie życie. jacy ludzie pojawiają się obok mnie. to moja zasługa. tylko moja. dopiero taką sobą, przepełnioną nadzieją i dobrym myśleniem o sobie mogę się dzielić z najbliższymi. tak jak na to zasługują. mam ogromne szczęście. ostatnio pijany kolega mi powiedział, że mam za łatwo. chciałam już się oburzyć jak nie raz to zrobiłam gdy słyszałam coś podobnego. odpowiedziałam mu, ze nie wiem czy łatwo. ale na pewno mam przeogromne szczęście. dziękuję za życie jakie mam. dziękuję za każdy wielki krzyż i mały krzyżyk w moim życiu. jestem dzięki temu mądrzejsza. ale przede wszystkim silniejsza. 2010-07-15 18:27:58 skomentuj (2) ... tak szybko staje mi się tak bliski. czuję się taka szczęśliwa z Nim. najszczęśliwsza. czuję DUMĘ gdy poznaje go z moimi znajomymi. czuję jeszcze większą dumę gdy oni o Nim dobrze mówią. gdy mówią, że chyba pierwszy raz w życiu to ktoś dla mnie. przez sen powiedział "kocham cię, Marto". tego się trochę wystraszyłam. ale na szczęście, na jawie niczego takiego nie mówi. o jego słowach wypowiadanych przez sen też mu nawet nie mówię. a trochę tego jest. tak bardzo o mnie dba. jest tak bardzo we mnie wpatrzony. zachwyca się każdym moim słowem, ruchem, mimiką... a ja zachwycam się Nim. po obronie spał u mnie jeszcze pijany. wróciłam z pracy przed 2 i po cichu pocałowałam go w brodę. a On od razu uśmiech i ciche "Marta...". nie otwierając w ogóle oczu. jestem chyba w szoku. i wciąż nie wierzę... niech te zachwyty trwają jak najdłużej. na uczucia przyjdzie czas. 2010-07-10 02:06:56 skomentuj (4) ... praca skończona o 1 w nocy a potem MORZE! w końcu morze... miałam potrzebę odbić sobie trochę ostatnie stresy. już w drodze się upiłam, ale należy brać pod uwagę zmęczenie:). pierwszy raz dobrze bawiłam sie z ludźmi z pracy. pierwszy raz nikt nie mówił ciągle właśnie o pracy. i woda taka cudowna. teraz tylko skórka piecze. piegi mi wyskakują na ciele. a lubię piegi:) i jeszcze telefon od D. że przyjedzie dziś zamiast w środę bo już tak bardzo tęskni. kolejny raz przyjeżdża wcześniej bo nie mógł wytrzymać:) jest mi tak dobrze. nie licząc problemów z Rodzicami. ale to też będę musiała naprawić. taki spokój. tak dobrze. zimny prysznic troche pomógł. pozostaje mi ogarnąć swoje włosy, zjeść coś i czekać na moją Radość. 2010-07-05 15:19:06 skomentuj (4) ... zostawił swoją bluzę. wiedział co robi. od kilku godzin nie umiem uspokoić przyspieszenia tego, co robi moje serce. nie ma go kilkanaście godzin. nie chce mi się wierzyć, że jeszcze niedawno był. w ogóle nie umiem uwierzyć, że to wszystko się dzieje. to tak szybko. wszystko zawsze ewoluowało. a teraz. bach bach. pokazał swoim rodzicom moje zdjęcie. powiedział, że czekał tylko na mnie. tak niedawno nie wiedziałam, że istnieje. dzisiaj już nie pamiętam, że nie istniał. nie liczę czasu. nie liczę strat. nie liczę. poddaje się temu co daje mi każdy dzień i każda noc. cały zapach wywąchałam z bluzy. gdyby sprzedawał swój zapach w buteleczkach miałabym co kolekcjonować. nie wierzę, że go mam. On jest dobry. a to nie moja półka. 2010-06-27 01:27:58 skomentuj (2) ... ale oszalałam na jego punkcie. to jakieś chore. przed chwilą płakałam, ale te dwa miesiące należy pomnożyć razy dwa bo noce spędzałam na otwartych powiekach. uciekły mi jak dwa lata. i nagle bum... i nagle oszalałam. nie wiem jakim cudem się zjawił i zabrał cały ból. wiek jakie to chore. znów pijana. dobranoc. zwiariowłam. dawid. dawid. dawid. jest najlepszym filmym jaki przeżyłam. ale nie czuję. jeszcze nie umiem. 2010-06-20 05:00:03 skomentuj (6) ... Dawid. 2010-06-19 11:39:01 skomentuj (3) ... chyba nie chcę się zakochać. chyba tak jest najlepiej. tak jak teraz. chyba nie umiem. chyba... zresztą. to za szybko. to wszystko tak dziwnie wiruje. cała rzeczywistość. ciągle coś się zmienia. 2010-06-18 22:04:53 skomentuj (1) ... jeszcze więcej się dzieje. a mi nie wolno. same zaliczenia na głowie. i jeszcze do pracy. ale to jeszcze nic. najgorsza jest sama myśl o licencjacie. godzina snu, a nawet 3 to trochę już za mało. ale czuję się dobrze. pewnie i tak bym nie spała. najgorzej. poznałam kogoś. bo zamiast siedzieć z dupą w domu to odstawiam szopki i świruję pawiana. właściwie ostatnio poznałam za dużo osób. za dużo problemów. wszystkim tłumaczyć to samo. ale z nim było inaczej. a później się okazało. ma dziewczynę 4, 5 roku. i chcę ją rzucić. PRZEZE MNIE. no i mam. coś czego nigdy nie chciałam przeżyć. tak bardzo prosiłam go by tego nie robił. to jak jakaś klątwa. to wszystko co się dzieje gdy odeszłam od niego... robię nic. będę się uczyć. chodzić do pracy. może nawet stanie się cud i zdążę z licencjatem. kto wie. 2010-06-13 12:30:58 skomentuj (3) ... jest coraz lepiej. :) tak jakbym przez 2 lata była uśpiona. jest dużo dużo lepiej. jest dobrze. jest nawet bardzo dobrze? ... możliwe... 2010-06-09 00:15:34 skomentuj (2) ... ciągle za dużo. nie jestem gotowa na nowego faceta! a oni chyba czują, że teraz póki jestem wolna to muszą ze sobą konkurować żebym wybrała. paranoja jakaś. T. się odzywa. chce się spotkać. pogadać. jak bardzo wdzięczna jestem całej swej sile jaką mam, że odmówiłam. napisałam mu, że może mi od czasu do czasu napisać co u niego. napisać! ale to wszystko. chyba był zły i rozczarowany. nie będę stosować już gorszych słów na niego. nie chce nikogo! chce uczyć się, pracować, jeździć na wakacje z kim mi się podoba, chodzić na piwo z D. i na megaśne ploty:D chcę się bawić. (po sesji!) chcę oddychać w końcu. związki to okropne sprawy. żal mi czasem siebie. to cud. jak jednym telefonem zabił moje uczucie do niego. zabił miłość. pewna siebie i wyprostowana mogę powiedzieć, że już go nie kocham. bo go takiego nie ma. zmyśliłam go sobie. a może taki był. dla mnie. nie dla siebie. w końcu pękł. nie wytrzymał tego bycia dla kogoś. może mi się przyśnił? nie ma go przecież. nie ma śladu po nim. nie czuję jego zapachu. pewnie go pamiętam. ale nie uruchamiam pamięci zapachowej. szczerze to nawet mi się nie chce... może nigdy się nie zjawił? to ja. spragniona tego prawdziwego uczucia wyrzeźbiłam ciało i wlałam w nie swoje pragnieniai wizje tego jak może być dobrze i jak strasznie okrutnie. wtulałam się w nocy w poduszkę. nie w ciało. wyobrażałam sobie jak mężczyzna może dotykać, całować, przytulać. pisałam do siebie smsy. pewnie miałam dwa numery. robiłam obiad dla dwojga i zjadałam dwie porcje. piłam wino z dwóch kieliszków. rozmawiałam sama ze sobą. sobie mówiłam, że jestem męska, przystojna i że lubię swoją pupę. czasami też na siebie krzyczałam. że nie chce mi się samej ze sobą chodzić na spacer, albo do kina. chciałam mieć ze sobą dzieci. chciałam być swoją własną żoną. bo to wszystko ułuda. nie kocham SIĘ już... to wszystko ułuda. nie kocham cię już... (na twoje własne życzenie). 2010-06-06 01:02:01 skomentuj (5) ... nie ma miłości. zniknęła. jednak są sposoby. jaka z niego dziwka. jeszcze przed pójściem na imprezę pisał mi jak mnie bardzo kocha, że chce spróbować jeszcze raz. że jestem jedyna, że nie może na nikogo spojrzeć. i ja mu w sumie w to wierzyłam. bo wydawało mi się, że on taki jest. i ciach. telefon. jakiś pijany. albo gorzej. nie wnikam. morda uśmiechnięta. że jest zdziwiony, ale zwrócił uwagę na inną dziewczynę. ja szok. tak jak stałam, myślałam, że zaraz padnę. nawet nie płakałam. i tak bym pewnie nie wróciła. zbyt wiele zapewnień by musiał mi dać. ale nie o to chodzi. później stało się to, przez co przestałam go kochać. jak za dotknięciem zaczarowanej różdżki. pytałam dlaczego? czy jest piękna, czy jakaś super fajna. a on do mnie "czy ja wiem". a potem on do mnie: "wiesz, ty nigdy nie słuchałaś iron maiden". a ja "no tak". on: "no właśnie! a ona słucha!". no i padłam na pysk. patrzę na zdjęcia tej laski. no jakaś paranoja. bardziej to facet niż baba. może przemawia przeze mnie złość. ale gorszej wybrać nie mógł. po to mi mówił, że uwielbia moje szczupłe i wiotkie ciało żeby wziąć jakieś tłuste uda. ale nie wnikam. znów przemawia przeze mnie złość. a później tekst, że on chce nadal się spotykać! i jego kolega. kolejne poniżenie. "weź z nią kurwa nie gadaj bo zaraz będzie ryczeć, albo w histerię wpadnie". i jego "no. słyszałaś?". później bardzo bolało. leżałam i wściekałam się. nogi i ręce mi latały. łzy aż do krzyku. ale nie z miłości. zła taka na siebie byłam, że z nim byłam. z czymś takim. zdradziecka świnia. jak można tak zeszmacić własne uczucia. dobrze, że mi telefon się zepsuł. chyba od tych jego słodkich smsków. faceci tak strasznie zdradzają. strasznie, bo zazwyczaj z jakimiś ostatnimi szmatami. z jakimś byle co. ale dupę do zdjęcia pokaże (grubą zresztą i otłuszczoną). ale słucha iron maiden. ale toleruje wszelkie metody imprezowania. zajara sobie. suka. powodzenia... tak bardzo nie chcę go znać. tak samo jak słuchać ironów;/. pierwsza lepsza się pojawiła. żeby była śliczna i dobra. inteligentna chociaż. a taka. taką czuję się poniżona. i już jestem zmęczona słuchaniem "on jest ślepy". ja to wiem. muszę sobie odpocząć od facetów. myślałam, że trafiłam na porządnego gościa. znałam jego wady. ale o latanie za dupami to go nie posądzałam. teraz posądzam już każdego. i jak głupek wkleiłam sobie zdjęcie na naszej klasie. chyba wiem dlaczego. żeby dostać miłe słowo. żeby się utwierdzić, że jeszcze jestem coś warta. czuję się zdradzona. nagle poczułam się taka brzydka! puste trochę zachowanie. ale intelgencja i ciepło jakie mu dałam nic nie dały. uroda też nie. ale chociaz nie jestem głupia. zamknięty rozdział. raz na zawsze! 2010-06-04 08:04:18 skomentuj (3) ... tak trudno.... czerwiec! Jezusie. jak ja to przeżyje to lipca nie przeżyje:D każdy nowy dzień. każdy nowy facet. utwierdzają. że kocham go i tylko go. a teraz utopić się w książkach. w pracy licencjackiej. egzaminach i egzaminach dla hecy nazwanych "zaliczenie z oceną". no i kfc na deser. grozi mi opętanie. koniec przerwy. 2010-06-01 00:46:29 skomentuj (2) |